Nie wierzę… To się nie mieści nigdzie…

Klik, klik, klick!

Siedzę, klikam, czytam.

I co widzę?

Trudno to jakoś nazwać… W kulturalny sposób…

Przecieram oczy i nie wierzę w to co widzę.

Myślę sobie, że są dwie możliwości:

1. To fake, stworzony przez wyjątkowo jadowity trollowy umysł, obdarzony niezwykłą wyobraźnią typu pro/anty. Czapki z głów dla (anty)mistrza. Ale jest też spora szansa, że:

2. To prawda. Ktoś poważnie napisał poniższy tekst:

Serio znalezione w internecie - aż trudno uwierzyć

Znalezione w internecie

Tak. Od czego by tu zacząć?… Może od początku… W punktach.

1. „Trójkąt miłosny”… nie powinien być użyty w jednym zdaniu ze słowami „Pan Jezus”. A jeśli ktoś to weźmie dosłownie i użyje krzyża zamiast wibratora? Niby wiem, że to taka „przenośnia”, ale wyjątkowo nieprzemyślana! Obraźliwe… Nawet dla takiego niekatolika jak ja.

2.  Pierwsza myśl: a co z Ateistami i przedstawicielami innych religii? Czy ich dzieci też są dziećmi katolickiego boga? Jak do tego doszło?

Internetowi oceniacze poszli dalej: skoro dzieci są dziećmi w pierwszej kolejności bożymi to kościół powinien łożyć na ich utrzymanie. Zgadzam się z tym! Płytkie? Może i tak, ale do tego to się w praktyce sprowadza. Takie życie.

3. To prawda, że wiara jest potrzebna do zajścia w ciążę – ja wierzyłem, że po seksie będzie ciąża i udało mi się – mam dzieci. Ale nie widzę zastosowania dla zeszytu – chyba żeby go podłożyć pod plecy – jakby było niewygodnie, np. w plenerze.

Inna sprawa, kalendarzyk (bo tak się fachowo nazywa „zeszyt” z  punktu 3). Kalendarzyk inaczej zwany: ruletką watykańską, bywa przyczyną niechcianych ciąż na równi z latami nieudanych prób.

4. Super! Znaczy seks analny można! Hurra! Ale oralnego nie. Buuu. Fetyszyści stóp mają wypas. Tyle w temacie.

5. Ciekawe jak to zbadano? Poważnie! Ktoś wie? Jestem autentycznie ciekaw. A jeszcze bardziej jestem ciekaw, który? Jak udało się ustalić, że tylko jeden? Pytania mnożą się i dzielą.

6. Komórka ma 0,2 milimetra. Czyli faktycznie widać ją gołym okiem. Pytanie po co mi ta wiedza i czego to jest wytyczna? Jak ktoś zobaczy taką plamkę na majtkach to co? Ma ją szybko załadować z powrotem?

7. Spora część nowoczesnej medycyny ma korzenie w obozach koncentracyjnych (nie wiem skąd pomysł, że tylko w Auschwitz). Na ludziach testowano wszystko: od trucizn do antybiotyków. Prowadzono rozległe badania nad głodem i generalnie wszystkim co związane z ludzką anatomią, fizjologią i psychiką. Smutne! Bardzo! Ale jak łykamy jakąkolwiek tabletkę to jest spora szansa, że jest ona wynikiem badań nad więźniami, zwierzętami lub niczego niepodejrzewającym ludem kraju tzw. trzeciego świata. To fakt rozciągający się daleko bardziej poza antykoncepcję.

8. Ten punkt został wyssany z takiej części ciała, że nie ma możliwości tego choćby skomentować i też chyba nie warto… Pomieszanie z poplątaniem… Zalecany powrót do liceum dla autora/rki.

9. To akurat prawda. Jeśli minie miesiąc i ciąży nie ma to już w tym miesiącu nie będzie. I antykoncepcja hormonalna zadziałała nieodwracalnie. Taki stan oczywiście utrzyma się tylko do momentu aż wynajdziemy wehikuł czasu.

10. Znowu pomieszanie z poplątaniem. Bo niby poradnia rodzinna, a wskazówka dla ginekologa. Ale w wytycznej nr 10 brakuje detali np. jaka temperatura co oznacza?

11. Nie ulega wątpliwości, że naprotechnologia ma swoje plusy i watro ją wypróbować. Ale czemu ktoś porównuje ją do InVitro? To dwie inne metody. A że ktoś coś poleca? Ja polecam więcej seksu i wizyty u specjalistów. Ale co ja o tym wiem?

12. Nie wiem skąd taki wynik i mnie to nie interesuje. Ale dla demografii to chyba dobrze. Prawda? A poza tym, to lepsze 30% niż nic. Czyli podsumujmy – pigułek nie wolno, prezerwatyw nie warto. Czemu nikt nie napisał o spirali, albo o farmakologicznych środkach wczesnoporonnych? Aż dziwi w tak fachowym spisie zaleceń. A przecież to te ostatnie wywołują najwięcej kontrowersji…

13. Kalendarzyk, potocznie zwany „ruletką watykańską” to świetna metoda dla kobiet, które mają regularny cykl owulacyjny i zdrową tarczycę. Reszta musi niestety kombinować narażając się na ryzyko rozwodu. Z drugiej strony jak jest piątka dzieci „kalendarzykowych” to rozwód nie wchodzi w grę – nikogo nie stać na TAKIE alimenty. Więc coś w tym jednak jest:)

14. W tym punkcie brakuje tylko numeru do firmy budowlanej, która za odpowiednią opłatą wykona stosowne prace. A w sumie czemu nie zamontować rolet, porządnych, wyciemniających w 100% i próbować we własnej sypialni. Nie wiem też jak do tej porady mają się odnieść pary mieszkające w kawalerkach… Mają w wannie współżyć czy na stole w kuchni (aneksie kuchennym)?

 

Generalnie mówiąc…

To tyle…

Powiedziałbym: szkoda słów… Ale…

Szkoda słów.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blogurecznik i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *