Ludzie… Ogarnijcie się z tym chlaniem…

Piątek, piąteczek, a po nim… Długi weekend.
Wymarzony czas, aby nadrobić papierkowa robotę i poklikać na FB.
Zapowiada się świetnie, dobry start: jedno dziecko z gilem do pasa, drugie ze szkarlatyną, trzecie nadpobudliwe. Super.

Ok 22.00 mogę wreszcie usiąść do komputera, dzieci już prawie śpią…
24.00 minęło 40 minut od ostatniego wołania o wodę i siku. Mogę wreszcie zacząć pisać… Aż tu nagle domofon!

Biegnę… Odebrać jak najszybciej… Co za baran dzwoni??

Odbieram… Słysze bełkot i sapanie. Warczę do słuchawki „Nie pij tyle gościu” i odkładam słuchawkę – więcej nie zadzwonił. Zszedłbym do niego na „pogawędkę”, ale mam sporo pracy, a już północ – dzieci i tak wstaną o 7.00 – 8.00, trzeba działać dalej.

1.00 jestem na prostej, pisanie idzie słabo, ale się posuwa. Rozpędzam się.

ok 1.30 z twórczego zamyślenia wyrywa mnie telefon… (numer: 60* 330 90* – sprawdziłem od razu – prywatny, a nie telemarketing)
Obecny numer mam od kilku lat, odziedziczyłem po kimś i od tamtej pory zapraszają mnie czasem na imprezy jacyś obcy ludzie, albo dzwoni komornik. Przyzwyczaiłem się.

Wszystko jedno jest 1.30! DZIECI ŚPIĄ.
Rzucam się w stronę telefonu i gorączkowo próbuję wyłączyć, przez przypadek odbieram, w słuchawce słychać męski bełkotliwy ton, pytający o coś, warczę ze złości i rozłączam się.

Piszę dalej.

Dzwoni znowu!!! Cholera, może to jednak ktoś ode mnie? Oddawałem telefon do naprawy i nie wszystkie numery mam. Może się komuś coś stało i potrzebuje wsparcia.
Wszystko jedno nie odbiorę – wysyłam SMS, żeby „ten ktoś” napisał.

I zaczyna się dziwna konwersacja, gdzie ja próbuje ustalić tożsamość „tajemniczego” pijaka – on odpowiada, że jest złym duchem… No ręce opadają.
Dowiaduję się też że jestem „N” – cokolwiek to oznacza…
Generalnie poinformowałem go, że budzi mi dzieci i że jak wytrzeźwieje to nie będzie tak śmiesznie. – W odpowiedzi napisał, że mnie kocha…

Cóż… Zablokowałem numer i poszedłem spać.

Ludzie nie pijcie tyle!
Alkohol nie jest dla każdego – jak widać na powyższym przykładzie.
Ta konwersacja SMSowa mogłaby być atrakcją kampanii anty alkoholowej.

Ciekawe czy ten ochlajtus pamięta co robił w nocy?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blogurecznik i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Ludzie… Ogarnijcie się z tym chlaniem…

  1. Stan pisze:

    Hee hee, ja ostatnio z balkonu obserwowałem grupę kilku osób ostro zawianych i miałem podobne odczucia do Twoich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *